Artykuły

Sudety, dolnośląskie, lwówecki, Wleń, Bełczyna, Bystrzyca, Klecza, Łupki, Marczów, Modrzewie, Nielestno, Pilchowice, PrzeŸdziedza, Radomice, Strzyżowiec, Tarczyn - Niederschlesien, Löwenberg, Lähn, Kleppelsdorf, Süssenbach, Wiesenthal, Husdorf, Lähnhaus, Märzdorf am Bober, Gieshübel, Waltersdorf, Mauer m Bober, Dippelsdorf, Wünschendorf, Tschischdorf, Kuttenberg

Mały skarb. Wiele lat temu podczas prac remontowych, w jednym z domów położonych na terenie dzisiejszego Wlenia zostało odkryte niewielkie pudło z dość niezwykłą zawartością w środku. Nie, to nie były złote monety czy srebrne sztućce wykorzystywane tylko do świątecznych obiadów, a już w zupełności nic z jubilerskich wyrobów. Zawierało ono coś bardziej cennego, wartościowego i niezwykłego.


Osiedle Południowe - Leśny Dwór. Powstałe w latach trzydziestych XX w niewielkie osiedle położone jest za wylotem tunelu kolejowego w kierunku Jeleniej Góry. Część domów powstała w oparciu o jeden projekt, co jest charakterystyczne dla taniego budownictwa jednorodzinnego w tamtym czasie. Tu również znajduje się okazały budynek dawnego pensjonatu.


Synagoga a cegielnia - obalamy mity. W wielu publikacjach, tak tych papierowych - książkach, przewodnikach, mapach jak i internetowych a dotyczących Wlenia, napotykamy informacje o Wleńskiej Synagodze. Autorzy tych publikacji, bez zgłębienia tematu, bez podstawowej wiedzy, lokalizują żydowski dom modlitw w Dolinie Świerków, kilkadziesiąt metrów za Leśnym Dworem, przy starym trakcie w kierunku Nielestna.
Chcemy tu ostatecznie zdementować fałszywe informacje i jednocześnie wyjaśnić, co lata temu znajdowało się w miejscu, gdzie dzisiaj straszą "tajemnicze" ruiny.


Odnaleziony dzwon. Efektem wielomiesięcznych poszukiwań był kontakt do parafii w Eschwege. Zadzwoniłam tam i umówiłam się na spotkanie, by sprawdzić dzwony na kościelnej wieży. Z dreszczem emocji szczęśliwie dotarłam do Eschwege. Kościół, w którym bije wleński dzwon jest piękny. Jego najstarsze ściany pochodzą z 1520 roku! Ogromny kościół i jeszcze większa wieża. Mimo jej wysokości siła emocji pomogła mi szybko pokonać niezliczone schody w górę prowadzące do pięciu dzwonów.


Pałac na skarpie i skarb. U progu XVII wieku Nielestno stało się własnością Adama von Giersdorf. Na bazie starej budowli wzniósł on zabezpieczony szeroka fosą renesansowy dwór, który przekazał we władanie swojemu synowi...
Oczywiście, tak jak i z wieloma innymi, także i z pałacem w Nielestnie związane są opowieści o skarbach. Na ich ślad możemy natrafić w dokumentach Przedsiębiorstwa Poszukiwać Terenowych przechowywanych w Archiwum Państwowym we Wrocławiu. W jednym z nich - sprawozdaniu inspektora terenowego Leonarda Rogali możemy znaleźć następujące informacje:


Kościół ewangelicki we Wleniu. W 2012 roku minęła 260 rocznica zakończenia budowy i poświęcenia Kościoła Ewangelickiego. Przez prawie 200 lat był dumą mieszkańców Lähn (Wlenia). Dzisiaj w niczym nie przypomina budowli z przed zaledwie kilkudziesięciu lat.


Wleń: ewangelickie dzwony kościelne w katolickiej dzwonnicy. Podczas pierwszej Wojny Światowej ewangelicka parafia we Wleniu zmuszona była do oddania dwóch z trzech dzwonów na cele wojenne. Podobnie, jak w wielu innych parafiach mijały lata zanim była ona w stanie zastąpić dzwony nowymi. W roku 1922 nadeszła ta chwila. Ludwisarnie Schilling i Lattermann z miejscowości Apolda dostarczyły 10 lipca nowe stalowe dzwony na dworzec we Wleniu, które uroczyście odebrano i zawieszono. 30 lipca 1922 roku nastąpiło poświęcenie dzwonów.


Kolonizacya przemysłu na Szląsku. Krótki artykuł o Wleniu, który ukazał się w "Tygodnik Belletrystyczny Ilustrowany", Poznań, dnia 14 sierpnia 1869 roku. Niemiecki Leahn (Wleń) widziany oczyma poznaniaków.
Miasto było piękne, czyste, nowo zbudowane, ruch w niem żywy, jak w kaażdem mieście, gdzie są zakłady przemysłowe...


Fabryka Mebli we Wleniu. Oprócz licznych manufaktur, we Wleniu istniał też przemysł, którego przykładem była Fabryka Mebli Reinhold Hille z siedzibą w Neugersdorf w Saksonii. Firma została założona w 1900 roku przez pana Reinholda Hille. Później prowadził ją jego syn Paul Hille aż do śmierci w kwietniu 1945 roku. Największy rozkwit Fabryki nastąpił około roku 1930. Zatrudniano wtedy około 50 robotników, którzy pracowali pod kierownictwem mistrza Georga Mai.


Pomniki Ku Czci Poległych - Kriegerdenkmaeler. O historii z przed II Wojny Światowej mówi się i pisze bardzo mało. Lata te nie wiążą się bezpośrednio z życiem naszych ojców, przybyłych na te ziemie dopiero po 1945 roku, dla wielu jest to także trudny okres panowania ideologii nazistowskiej, o którym chcieliby jak najszybciej zapomnieć.
W czasie I Wojny Światowej wojska niemieckie straciły ponad 2 miliony żołnierzy. Z każdej wioski zginęło przynajmniej kilka osób i to im, w prawie każdej wiosce, stawiano pomniki. Po 1945 roku zamieszkujący tutaj Niemcy zostali wysiedleni. Dla wielu nowoprzybyłych mieszkańców niemieckie pomniki utożsamiane były z wrogami i z tego zapewne powodu często były niszczone. Niektóre "zagospodarowywano" zmieniając ich przeznaczenie. Inne przez dziesiątki lat zostały nadgryzione zębem czasu. Do dzisiaj niezniszczonych przetrwało zaledwie kilka.


Przedwojenne kino we Wleniu. Życie w dolnośląskich miasteczkach w okresie międzywojennym przebiegało spokojnie, może nawet sennie i nudno, ale to według naszych kryteriów. Nie możemy jednak oceniać przeszłości naszymi doświadczeniami i potrzebami. Patrząc na minione czasy należy myśleć i starać się odczuwać duszą ówczesnych ludzi. Aby zapewnić sobie rozrywkę organizowano się w różnorodne związki, towarzystwa, kluby, których członkowie spotykali się często, aby mile spędzić czas, ale także z korzyścią dla lokalnych społeczności. Przeróżne organizacje urządzały m.in. występy zespołów muzycznych, teatralnych, sprowadzano wesołe miasteczka i cyrki, spotykano się na odczytach i prelekcjach. Przed I wojną światową doszedł nowy sposób wypełniania czasu. Było nim kino. Wynalazek ten docierając także do mniejszych miasteczek - dotarł i do Wlenia.

więcej  > > >

Wleńskie szubienice. Twarde prawo obowiązywało w Europie aż do schyłku XIX wieku. Przestępca musiał liczyć się z surowymi konsekwencjami swego postępowania. Za złe uczynki trafiał, bowiem w ręce kata a publiczne tortury i egzekucje były wówczas czymś normalnym, były karą dla przestępcy a jednocześnie przestrogą dla ewentualnych jego naśladowców. Skazaniec nierzadko i przez kilka tygodni "głosił przestrogę" powiewając na wietrze.
Od średniowiecza stosowano wiele wymyślnych metod kar śmierci często poprzedzonych równie wymyślnymi torturami. Miały one zadać przestępcy ból i cierpienie a niektóre dodatkowo wiązały się z hańbą, odebraniem czci i honoru dla samego skazańca jak i jego rodziny.

więcej  > > >

Wleńskie szubienice w SUDETACH. Interesującym obiektem, który przez kilka stuleci oprócz wleńskiego zamczyska górował nad miastem była murowana miejska szubienica. Urządzenie służące miejscowemu wymiarowi sprawiedliwości, na którego belkach, bądź przy murach wykonywano wyroki. W cieniu kamiennej szubienicy ginęli wszyscy ci, którzy weszli w konflikt z ówczesnym prawem, a ich występki kwalifikowały się do orzeczenia najwyższego wymiaru kary.
Problem stwarzała prawidłowa lokalizacja dawnego miejsca kaźni. Dotychczas większość osób piszących o wleńskiej szubienicy na podstawie przedwojennej mapy w skali 1:25 000 (tzw. Meßtischblatt'ów) lokalizowała ją na Górze Szubienicznej (niem. Galgenberg), na południowy-wschód od miasta. Z kolei wzniesienie te, wraz z szubienicą, tak usilnie przypisywane miastu Wleń służyło najpewniej właścicielom pobliskiej miejscowości Modrzewie. Obecnie część tego wzgórza została zniszczona przez piaskownię.

więcej  > > >

Szubienice i lipy. Dnia 22 kwietnia 2012 roku, podjęto próbę odszukania pozostałości drugiej z wleńskich szubienic. Umiejscowiona była ona na zboczach wzniesienia o niemieckiej nazwie Galgenberg, w pobliżu wsi Modrzewie. Nie wiemy kto i kiedy ją zbudował i kiedy ją rozebrano. Przypuszczano, że mogła być wykonana z drewna i dlatego nie pozostał po niej widoczny ślad. Bardzo pomocne w określeniu obszaru poszukiwań okazały się stare mapy, jedna sporządzona przez Christiana Friedricha von Wrede, w latach 1747-1753 i druga z 1824 roku. Na drugiej szubienica została zaznaczona na skraju żwirowni. Penetrując ten teren, trafiono na znacznych rozmiarów plateau usytuowane tuż nad krawędzią mocno wcinającego się w zbocze wyrobiska. Niestety, na powierzchni terenu nie udało się zlokalizować żadnych pozostałości w postaci kamiennego rumowiska czy fundamentów. Dopiero przy oględzinach terenu od strony żwirowni, w osypującym się piasku, zaczęły ukazywać się bryły starej zaprawy wapiennej, różnej wielkości, jak również kamienie z zaprawą przyklejoną do ich powierzchni.

więcej  > > >

Odnaleziona szubienica. Wleńskimi szubienicami zainteresowaliśmy się późną jesienią 2011 roku. Na podstawie informacji zawartych w książce dr Daniela Wojtuckiego - "Publiczne miejsca straceń na Dolnym Śląsku od XV do połowy XIX wieku" rozpoczęliśmy poszukiwania tych obiektów w terenie. Nie było to jednak łatwe. Temat poszukiwań podjęli członkowie Stowarzyszenia Ochrony i Badań Zabytków Prawa. Pan Leszek Różański, członek tego Stowarzyszenia, kierując się mapą pochodzącą z lat dwudziestych XIX wieku, zlokalizował dwa główne obiekty - szubienicę miasta Wleń oraz szubienicę, która znajduje się na terenie dzisiejszej wsi Modrzewie. Lokalizacja szubienic na mapach to był dopiero początek. 29 kwietnia 2012 roku przyjechała do Wlenia duża grupa członków Stowarzyszenia celem przeprowadzenia oględzin terenu. Wśród badaczy był m.in. Leszek Różański, doktor Daniel Wojtucki, archeolog Paweł Duma. Dzięki ich uprzejmości miałem okazję i ja uczestniczyć w tych poszukiwaniach. Kilka godzin w terenie dało pozytywne efekty. W obu miejscach znalezione zostały fragmenty fundamentów i starej zaprawy murarskiej. Dało to wielką nadzieję na potwierdzenie lokalizacji "wleńskich" obiektów dawnego prawa. Rozpoczęły się starania o możliwość przeprowadzenia wykopalisk, które miały dać ostateczną odpowiedź.

więcej  > > >

Atrakcje okolic rzeki Bóbr. Okolice rzeki Bóbr stanowią świetne miejsce na letni wypoczynek. Piękne, zielone tereny, szum wody i piaszczysta plaża - cóż więcej potrzeba do szczęścia.
Okolice Bobru oferują Państwu zieleń, czyste, nieskażone powietrze i wyjątkowy klimat, jak również niespotykane widoki. Leśne i górskie ścieżki poprzecinane są licznymi szlakami turystycznymi, takimi jak szlak Zamków Piastowskich, Europejski Szlak Długodystansowy (łączy brzegi Atlantyku z Morzem Czarnym i przebiega przez dwanaście krajów), Euroregionalny Szlak Rowerowy "Dolina Bobru" czy "Via Cervimontana", który zaprowadzi Państwa z Jeleniej Góry aż na koniec świata, czyli do Santiago de Compostela w Hiszpanii.

więcej  > > >

Lähnmüle - młyn we Wleniu. Dzieje Wlenia nierozerwalnie związane są z rzeką przepływającą przez dolinę. Wody Bobru niosły nie tylko śmierć i zniszczenie, ale również przyczyniały się do rozwoju miasta i bogactwa jego mieszkańców.
Jeszcze do 1945 roku na obrzeżach miasta funkcjonował jeden z dwóch młynów wodnych. Jego początki sięgają prawdopodobnie średniowiecza. W 1690 roku miasto Wleń wykupiło go z rąk właścicieli zamku Lenno. Od XVIII w. należał do rodziny Ander, która na przestrzeni lat rozbudowała i zmodernizowała obiekt. Z czasem dawne koła wodne zostały zastąpione turbinami z których generowana energia wystarczała nie tylko do napędu urządzeń młyna, ale również wybudowanego w pobliżu tartaku.

więcej  > > >

Bożonarodzeniowe drzewko. W zbiorach w Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze zachowała się jedyna na Dolnym Śląsku szopka - drzewko. Szopkę ofiarował do zbiorów Carl Steinert z Wlenia w 1900 r. Wcześniej była ustawiana w kościele ewangelickim we Wleniu w czasie świąt Bożego Narodzenia. Informację o tej darowiźnie zamieszczono, w rubryce sporządzonej przez H.Seydla: Das Museum des R.G.V. w miesięczniku Der Wanderer im den Riesengebirge wydanym w Jeleniej Górze w 1900 r. nr 2 na s. 21. Szopka powstała prawdopodobnie pod koniec XIX w., ma wysokość ok. 110 cm, wykonana jest z drewna, papieru, tektury, koralików, mchu, szyszek, staniolu.

więcej  > > >

Zamek Lenno 2010. Pamiętam jakby to było wczoraj. Słoneczna niedziela 9 kwietnia 2006 roku. Ktoś na rynku we Wleniu nagle zawołał:
- Zamek runął!
Spojrzałem na Górę Zamkową. Nic się nie zmieniło. Uśmiechnąłem się pod nosem i wszedłem do sklepu. Tu trwała ostra dyskusja. Początkowo nie wiedziałem o czym ci ludzie rozmawiają. Jednak szybko wyjaśnili mi co się stało. Nie chciało mi się wierzyć. Przecież to niemożliwe, pomyślałem. Wsiadłem w samochód i pojechałem na wzgórze. To co ujrzałem zaparło mi dech w piersi. Obraz jaki ukazał się moim oczom, przerósł wszelkie wyobrażenia, jakie po drodze do siebie dopuszczałem.

więcej  > > >

Propozycja na wakacje i nie tylko. Jezioro Pilchowickie to największy akwen w Sudetach Zachodnich. Powstało ono w wyniku budowy zapory wodnej na rzece Bóbr we wsi Mauer, po wojnie nazwę miejscowości zmieniono na Pilchowice. Jego zadanie to przede wszystkim retencja wody, dodatkowo pełni funkcje rekreacyjne. Co roku jezioro przyciąga tysiące turystów. Jest jednym z ulubionych miejsc spędzania wolnego czasu przez mieszkańców pobliskiej Jeleniej Góry oraz jedną z największych atrakcji gminy Wleń. Brzegi jeziora opasane są pieszymi i rowerowymi szlakami turystycznymi. Przez cały rok spotkać tu można wędkarzy. Cenią oni zalew za przepiękne krajobrazy, ciszę i spokój, ale przede wszystkim za czystą wodę bogatą w okazałe ryby.

więcej  > > >

Wodowanie statku na Jeziorze Pilchowickim. Po ponad dwuletnim zmaganiu się z urzędnikami, przepisami i biurokracją 26 czerwca 2010r. Pan Kazimierz Angielski mógł przetransportować swój statek nad Jezioro Pilchowickie. Z Janowic Wielkich transport wyruszył ok. godz. 8:30. Droga przebiegała bez większych zakłóceń. Kłopoty zaczęły się dopiero w Strzyżowcu. Pierwszym problemem jaki stanął na drodze był niewielki betonowy most nad torami kolejowymi. Próby pokonania go trwały blisko godzinę i tylko dzięki doświadczeniu i pomysłowości kierowcy ciągnika udało się go pokonać. Kolejnym wyzwaniem była polna droga pełna dziur i kolein. Przyczepa ze statkiem chwiała się to w prawo to w lewo. Pasy trzeszczały a z kabiny dochodziły głośne "ludowe" okrzyki.

więcej  > > >

Wspomnienie

Cykl WSPOMNIENIE ma na celu przypomnienie Tych, którzy swoim życiem i postawą zapisali się na kartach historii
i szczególnie zasługują na pamięć oraz wdzięczność potomnych (...)



Wspomnienie - Tadeusz Klekowski. Od początków swojej pracy na stanowisku Dyrektora Sanatorium we Wleniu zabiega o pozyskanie nowych obiektów, które po przebudowie w bardzo krótkim czasie są sukcesywnie oddawane do użytku. Są to: szpitalik na ul. Kościuszki we Wleniu, domek myśliwski zwany potem Leśnym Dworem oraz kompleks pałacowy na Lennie - Zamku. Ten ostatni obiekt przysporzył najwięcej kłopotów przy kupnie, znajdował się w posiadaniu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które wykorzystywało obiekt tylko przez dwa miesiące w roku na kolonie dla dzieci pracowników służby bezpieczeństwa. Systematycznie przybywa sanatorium Wleńskiemu pacjentów. W 1970 roku ilość łóżek kształtuje się na około 260. W szczytowym momencie Sanatorium we Wleniu zatrudnia więcej  > > >


Wspomnienie - Antoni Chyliński - latem 1946 r. zamieszkał z rodzicami we Wleniu. Wyrastał w atmosferze głęboko patriotycznej i religijnej. Antoni Chyliński wstąpił w szeregi podziemnego harcerstwa (drużyna "Zawisza"). W czasie powstania jego zadaniem było dostarczanie żywności walczącym. Idee niepodległościowe i narodowe utrwaliło uczęszczanie do "Szkoły Orląt Grunwaldzkich", zorganizowanej na wzór wojskowy, w której uczyła się młodzież należąca w czasie wojny do różnych formacji konspiracyjnych, wśród nich i narodowcy. W opinii Zarządu Szkolnego ZMP Antoni był: "...zapatrywań politycznych demokratycznych, lecz nie bardzo pozytywnie nastawiony do obecnej rzeczywistości...". więcej  > > >


Wspomnienie - Adam Klimowicz. Rychło zdobył sobie ogólny szacunek i uznanie, gdy zorganizował i otworzył pierwszą publiczną bibliotekę. Jej działalność nie sprowadzała się tylko i wyłącznie do wypożyczania książek. Pan Adam Klimowicz prowadził w jej ramach także ożywioną działalność kulturalno- oświatową i to nie tylko na terenie miasta, ale również wśród osadników- gospodarzy, zasiedlających okoliczne wioski. Tymczasem Panu Adamowi wszystkiego było mało i dlatego wkrótce z jego inicjatywy powstał w 1946 roku pierwszy miejscowy klub sportowy "Orzeł". więcej  > > >