Poszukiwacze skarbów nad zaporą

Share

Pod koniec lat 40. ubiegłego wieku w pobliżu zbiornika wodnego, zwanego Jeziorem Pilchowickim, wielokrotnie poszukiwano wartościowych przedmiotów. Polscy osadnicy i nieliczni autochtoni – mawiali, że tajne depozyty ukryto w kilku miejscach, tuż przed zakończeniem drugiej wojny światowej. Czy była to prawda…?

2 września 1949 roku do budynku elektrowni nad Bobrem wszedł inspektor Przedsiębiorstwa Poszukiwań Terenowych. Po kilkunastu minutach zaglądania w rozmaite zakamarki znalazł… kasę sklepową o napędzie elektrycznym. Nieco zawiedziony, na dobę pozostawił ją pod dozorem kierownika elektrowni, po czym przekazał do Wydziału Handlowego we Wrocławiu. Ważniejsze było jednak to, wspomniane znalezisko dało impuls do podjęcia kolejnych eksploracji…

W siedzibie PPT przypomniano bowiem sobie o doniesieniu pewnego mieszkańca Lwówka Śl. z 3 stycznia 1949 roku, które potraktowano wcześniej, niczym podkoloryzowaną historyjkę: Na podstawie przeprowadzonych rozmów z obywatelami niemieckimi donoszę, że w Jeziorze Pilchowice przy zaporze wodnej wojsko niemieckie w czasie ucieczki zatopiło kolumnę samochodów ciężarowych załadowanych różnymi maszynami. Maszyny te i samochody znajdują się prawdopodobnie do dnia dzisiejszego w jeziorze. – czytamy w notce Bolesława M., przechowywanej w Archiwum Państwowym we Wrocławiu.

Tak o to powrócono do tematu wykorzystania specjalistycznej ekipy do wytropienia miejsca ukrycia „skarbów”. 29 września do Pilchowic przyjechał Aleksander Pukanow, który w pierwszej kolejności obejrzał zaporę, a następnie wytypował potencjalne miejsce ukrycia remanentów: Ekipę nurków po skończonej pracy przy zaporze chciałbym wykorzystać celem sprawdzenia, jakiego rodzaju przedmioty zostały przez Niemców wrzucone do wody i w którym miejscu przy zaporze się znajdują. O tym, że z zapory były wrzucone jakieś ciężkie przedmioty mogą świadczyć pogięte dźwigary żelazne umocowane w zaporze u dołu (od strony wody) i wystające z zapory na długości ok. 1,5 m oraz ślady rozbierania poręczy żelaznych dokładnie nad miejscami, w których zostały zgięte żelazne dźwigary. – relacjonował swemu przełożonemu wrocławski inspektor.

Dokonane oględziny zachęcały do przeprowadzenia kosztownej akcji. Jej finał okazał się jednak nieco inny od oczekiwanego. W wyniku penetracji dna jeziora w Pilchowicach dokonanej przez ekipę nurkową, a mianowicie w odległości do 30 m przy ścianie, znaleziono: żelazną, acz zamkniętą kasetkę pancerną o wymiarach 50x35x25 cm. Ponadto 40 sztuk żelaznych pokryw, prawdopodobnie od kotłów parowych. Mimo braku ciężarówek z maszynami, Dyrekcja PPT wykazała spore zainteresowanie zarówno poszukiwaniami, jak i dokonanym odkryciem: Proszę uprzejmie zdradzić Dyrekcji tajemnicę, co stało się z wydobytą z wody kasetką? Sprawozdanie obywatela Inspektora nie daje na to odpowiedzi.

Kilka dni po otrzymaniu pisma z Wrocławia, inspektor terenowy odpisał: Donoszę, że wydobytą z dna jeziora w Pilchowicach, zamkniętą kasetkę wraz z pokrywą żelazną przywieziono samochodem ciężarowym do magazynu Przedsiębiorstwa Poszukiwań Terenowych w Pilchowicach w dniu 29 października 1949 roku. Tam czterech członków komisji z zapartym tchem oczekiwało dnia otwarcia, a następnie spisania skarbów znajdujących się wewnątrz metalowego pojemnika: Po dokonaniu otwarcia ww. kasetki komisja stwierdziła, że wewnątrz nic się nie znajduje. – odnotował inspektor. Zawód musiał być spory, skoro po doniesieniach i dowodach świadczących o tajemniczym transporcie i ukryciu czegoś obok zapory, znaleziono zamkniętą kasetkę pancerną. Dziewięć dni oczekiwania na finał, osiem nocy pełnych nerwów i nadziei, że o to w końcu wewnątrz znajdzie się złoto i klejnoty, odpornych na panującą w jeziorze wilgoć…

A gdyby przyjąć inną wersję, bo jaki był sens wyrzucania do jeziora zamkniętej kasy pancernej? Czy wówczas nie moglibyśmy się zastanowić, że czteroosobowa komisja znalazła skarb i zwyczajnie, podzieliła się łupem…?

Nap. Szymon Wrzesiński
Więcej o ukrywaniu i poszukiwaniu wartościowych przedmiotów w okolicach Lwówka Śl., Wlenia, Gryfowa, Mirska, Lubania i Jeleniej Góry w książce Sz. Wrzesińskiego i K. Urbana pt. „Na tropach skarbów i depozytów Trzeciej Rzeszy. Kulisy rewindykacji i poszukiwań terenowych na Dolnym Śląsku” (Warszawa 2014)

 

Share